Menu

bolesta.blog.blox.pl/unieważnienie małżeństwa kościelnego/rozwód kościelny

Blog dotyczący kościelnego procesu o stwierdzenie nieważności małżeństwa kościelnego

Element RELIGIJNOŚCI w kościelnym procesie małżeńskim

arlettabolesta

gloucestercathedral1866549_1920

 

Poniesiona w temacie kwestia – religijność - w trakcie kościelnego procesu małżeńskiego, a więc, i procesu o stwierdzenie nieważności małżeństwa, jak i o jego rozwiązanie może przewijać się kilkakrotnie. Od procesu przebiegającego z jakiegoś konkretnego tytułu (tu od razu – kolokwialnie mówiąc – rzuca się szczególnie symulacja /inaczej wykluczenie/), przez świadectwa religijności, moralności, wiarygodności, do pytań tzw. ogólnych (a zatem nie szczegółowych). To tylko nieliczne przykłady, w które jednak nie wchodzimy na obecną chwilę na sposób szczegółowy. Natomiast obecnie, przynajmniej trochę nawiązując do przyczyn prawnych, warto w ich kontekście, a zwłaszcza w aspekcie jednej z nich, podjąć się rzeczonego tematu.

Tą podstawą prawną będzie niezdolność natury psychicznej, o której w znanym już nam kan. 1095 KPK.

Jak jest to już wiadome, pod niezdolność podchodzą różne rodzaje nieprawidłowości (zaburzenia, choroby). W ramach niektórych z nich bez trudno można zauważyć przewijający się element religii, wiary. Takim klarownym przykładem jest chociażby schizofrenia paranoidalna.

http://www.blox.pl/blog/editEntry/uniewaznieniemalzenstwakoscielnego/12266298

Przy chorobie tej nie chodzi bynajmniej o same tylko urojenia, ale nawet o taki niuans jak taka konstrukcja wypowiedzi chorującej Osoby, w której mamy do czynienia z całkowitą opozycją (a pojęcie Boga). Naturalnie w czasie trwającego procesu może nie jest to element aż tak istotny, ale powinien – gdy miało to oczywiście miejsce – zostać podniesiony, chociażby celem tylko wzmocnienia udowodnionego tytułu. Ale obok takich nieprawidłowości są też i te, w których na sposób niemalże metaforyczny można podnieść ten pierwiastek. Przykładem z kolei takiej nieprawidłowości jest omawiana już anoreksja psychiczna. Dlaczego można rozpatrywać ten element na sposób przenośni? Jest to moje zdanie, niemniej kwestia religii, wiary aż tak w przebiegającym procesie z tytułu niezdolności w formie zasugerowanej nie składa się często na istotę tejże formy. Może jakiś przykład na potwierdzenie tego. Gdy wkraczamy na płaszczyznę teologiczną, w sferę religii, to często mamy do czynienia z wyodrębnieniem płaszczyzny duchowej (dusza) i cielesnej (ciało), z zaakcentowaniem tej pierwszej. Podobnie jest przy omawianej chorobie. Osoba chorująca przez ograniczanie tego, czego wymaga ciało (ograniczanie jedzenia), przez minimalizowanie tego, co przynależy do ciała (sfera popędów, w tym popęd do jedzenia), a następnie, przez pewną inwolucję sfery somatycznej (to, co jest cielesne przy tej chorobie zaczyna się cofać) wybiera jakby płaszczyznę niematerialną. To tylko jeden z przykładów, ale takich metafor w obrębie samej tej już jednej choroby można odnaleźć znacznie więcej (! np. kwestia pojęcia wolności w wymiarze religijnym, obrazu mężczyzny właśnie w świetle religii, znana chyba nam wszystkim kwestia postu). W dalsze szczegóły nie będziemy wchodzić, gdyż jak zostało to już powiedziane, sam temat był już omawiany i to bardziej z punktu medycznego, psychologicznego, natomiast obecne podjęcie tego tematu służy jeszcze innym celom.

http://uniewaznieniemalzenstwakoscielnego.blox.pl/2017/12/ZABURZENIA-ODZYWIANIA-w-koscielnym-procesie.html

W podobnym tonie można rozważać przykładowo inną chorobę, a to nerwicę (także i ona była już rozważana).

http://www.blox.pl/blog/editEntry/uniewaznieniemalzenstwakoscielnego/12266300

A mianowicie, pojawiają się dwa pytania. Pierwsze: czy w czasie kościelnego procesu małżeńskiego można pozwolić sobie na tego typu metafory? Inaczej: czy adwokat kościelny reprezentujący daną Stronę, Biegły sporządzający opinię, wreszcie orzekający w danej sprawie Skład Sędziowski możne korzystać z takich przenośni, odwoływać się do nich - co więcej - może i nawet filozoficznych tez. One same w sobie są naturalnie możliwe, natomiast wg mnie sięgniecie do nich uwarunkowane jest od osoby. Inaczej: gdy sięgnie do tego sam kościelny adwokat to będzie to bardziej przydatne do wykreowania pełniejszego obrazu, stworzenia – dosłownie – atmosfery, dzięki której można się wczuć, aby odpowiedzieć na pytanie: co to znaczy tak naprawdę życie z Osobą cierpiącą na taką czy inną chorobę. Nie oznacza to jednak zlekceważenia innych wątków przez kościelnego adwokata. Inaczej natomiast sytuacja wyglądałaby, gdyby ów wątek podniesiony został przez Eksperta czy Kościelny Trybunał. Być może w pewnym momencie przyjęłoby to pozór działania w kierunku, czy to unieważnienie małżeństwa, czy to rozwodu kościelnego, a jeśli nie, to za bardzo rzucałoby się w oczy akcentowanie tego, co w sferze pewnych filozoficznych przemyśleń, skupianie się na pewnych hipotezach, kosztem tego, co jest naukowo wykazane, na czym winno się bazować. Słowem, są pewne okoliczności (miejsca, osoby) w których czynienie takich dywagacji jest uprawnione, i takie, w których nie jest to pożyteczne. Pragnę przy tej okazji też podkreślić raz jeszcze, iż nawet, gdy czyni to adwokat kościelny, to nie zwalnia go to tym samym z ukazania przede wszystkim merytorycznego materiału. On (czyli owa treść, materiał), nawet ilościowo powinien przeważać nad innymi wstawkami.

I kolejne, drugie, już ostatnie pytanie/teza: korzystanie z tzw. gotowych szablonów w czasie kościelnego procesu małżeńskiego. Niestety, kilkakrotnie spotkałam się z sytuacją, gdy tzw. tanim kosztem Strona korzysta z szablonu, schematu dostępnego dla wszystkich. Jak chociażby omawiany przykład – mam nadzieję – ukazał, szablon jest pomocny, aby nakreślić jednak tylko istotę, a ta jednakże wcale nie musi wskazywać nawet na zasadność przyjęcia danej sprawy do procesu. To, że Strona opisze okoliczności poznania, rozstania, to wcale nie musi wskazywać nawet na zasadność przyjęcia Jej sprawy do procesu. Po pierwsze, ważne to ukazanie przyczyny prawnej, a gdy zostanie ona już wybrana spośród wielu innych, to ważnym jest opis jej, a ten w jednym małżeńskim przypadku może mieć miejsce, w innej sprawie małżeńskiej – już absolutnie nie. Sfera ludzka jest niezwykle elastyczna, jest szereg – i to różnych czynników – które mogą (ale nie muszą) wskazywać na niemalże to samo. Z daleka jestem od czynienia tego typu przenośni, ale skoro już temat oscyluje wokół takowych, to chyba warto na koniec przywołać jedną z nich. Korzystanie z szablonu jest jak z dotarciem z różnych krańców świata do tego samego punktu. Inaczej mówiąc, celem jest to samo miejsce (czyli ew. stwierdzenie nieważności małżeństwa), natomiast drogi do tego punktu są zupełnie, całkowicie różne (!).

Na ten temat m. in. w:

D. Janus, Psychopatologia a religia, Strukturalne zbieżności pomiędzy zaburzeniami psychicznymi a religią, Warszawa 2004.

 

 

© bolesta.blog.blox.pl/unieważnienie małżeństwa kościelnego/rozwód kościelny
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci