Menu

bolesta.blog.blox.pl/unieważnienie małżeństwa kościelnego/rozwód kościelny

Blog dotyczący kościelnego procesu o stwierdzenie nieważności małżeństwa kościelnego

Możliwe trudności w trakcie sporządzania OPINII przez BIEGŁEGO w kościelnym procesie małżeńskim

arlettabolesta

Swoje analizy skierujemy nie tak na powszechnie znany problem (a jest nim sporządzenie opinii wyłącznie na podstawie akt sprawy nie zaś równolegle na bazie badań danej Strony), co na inne trudności, które winny zostać wzięte pod uwagę. Punktem odniesienia będzie kościelny proces małżeński prowadzony z tytułu niezdolności natury psychicznej do podjęcia istotnych obowiązków małżeńskich (kan. 1095 nr 3 KPK), gdyż nie tylko, że wiele procesów przebiega z tej prawnej przyczyny, co przede wszystkim ta podstawa prawna niejako wymaga zaangażowania eksperta.

Nie zawsze jest tak, bądź częściej ma miejsce sytuacja, gdy przykładowo jedna ze Stron procesowych dopiero przy okazji przebiegającego procesu po raz pierwszy poddaje się badaniom, co oznacza, iż w aktach sprawy brak jest innych dokumentów medycznych/psychologicznych, z których rysuje się jakaś nieprawidłowość, bądź została ona wprost zdiagnozowana. I tutaj mamy do czynienia z pierwszą możliwą trudnością: jak wiadomo, badania dla potrzeb kościelnego procesu małżeńskiego mimo wszystko są ograniczone, tak, jeśli chodzi o czas na ich wykonanie, jak i metody. Widać to chociażby na jednym przykładzie w postaci alkoholowego uzależnienia. W procesie na pewno nie stosuje się tzw. metod laboratoryjnych, a te mogą dodatkowo potwierdzić wspomniane uzależnienie. Owszem, może ktoś zarzucić, iż czasami treść akt sprawy, jak i inne metody sensu stricte psychologiczne, a zastosowane przez Biegłego są wystarczające czy wystarczą do zdiagnozowania. Niemniej, dlaczego nie poszerzyć opinię i o takie dodatkowe potwierdzenie. Z nim jest o wiele trudniej dyskutować aniżeli z innym rodzajem metod, i dotyczy to nie tylko ew. zarzutów szczególnie od tej Strony procesowej, która podlega badaniom, pod warunkiem jej zaangażowania, ale i ew. wątpliwości, a podniesionych, czy przez Obrońcę węzła małżeńskiego, czy na poziomie Apelacyjnego Trybunału.

Kolejną możliwą trudnością jest wpływ na potwierdzenie istnienia nieprawidłowości, które to potwierdzenie zależy od kultury (!). Innymi słowy, to, co na jednym kulturowym obszarze jest uznawane za nieprawidłowość wcale nie musi być tak klasyfikowane w innej kulturze. Wydaje się, iż możemy mieć przy tym do czynienia z dwoma ew. problemami. Pierwszy pozostaje w związku z wymogiem, który stoi przed Kościelnymi Sądami, aby jako Biegłych rzeczywiście zatwierdzały one osoby kompetentne. Przecież kościelne procesy małżeńskie nie toczą się jedynie w krajach – nazwijmy to – rozwiniętych, ale i rozwijających się, w których prawdziwym wyzwaniem może być znalezienie prawdziwych ekspertów, którzy nie będę sugerowali się wyłącznie rodzimą kulturą, a którzy będą stosować rzeczywiste naukowe metody. Kolejna możliwa trudność zachodzi na linii Biegły a Strona. Tak jak Biegły w swojej diagnozie musi być ponad daną kulturę, tak już Strona nie ma takiego wymogu. Stąd wg mnie, w tak zarysowanej sytuacji, raczej nie wystarczy sporządzenie opinii, ale – w przypadku, gdy potwierdza się w niej istnienie jakiejś formy niezdolności – zasadnym byłoby przeprowadzenie rozmowy z tą Stroną, której winno się wyjaśnić tę – dla Niej – dychotomię: z jednej strony „brak” niezdolności po Jej Stronie wg Jej kultury, zaś z drugiej strony, istnienie takiej wg obiektywnych metod.

Ja bym przy tym podała też nieco inny przykład: chociażby kwestia interpretacji obowiązków, o których w rzeczonej wadzie, w kontekście płci, co jednak wiąże się na sposób konieczny z sięgnięciem do kultury. A zatem także ona winna być uwzględniona w danym konkretnym wyroku, przecież dotyczy on pojedynczej, konkretnej sprawy dwojga Osób gdzieś wzrastających.

Jeszcze inna możliwa trudność zachodzi w sytuacji, gdy ewidentnie ma się do czynienia z Osobą o jakimś zaburzeniu, a która nawet z własnej inicjatywy wszczyna i bierze udział w procesie. Sama spotkałam się z przypadkiem, gdy zaburzona Strona na początku dosyć entuzjastycznie podchodziła do procesu, entuzjazm ten jednak całkowicie zanikł, gdy po raz kolejny ktoś – w tym przypadku – Biegły sądowy – potwierdził Jej niezdolność. Cały czas winniśmy pamiętać, iż Biegły nie tylko posługuje się terminami, które mogą wydawać się dosyć abstrakcyjne dla Strony, chociaż poniekąd dla Niej zrozumiałe (diagnozujące Ją jako Osobę o nieprawidłowej osobowości), ale jednocześnie przekłada to na praktyczny język, wprost stwierdzając, iż Osoba Ta nie jest w stanie podjąć obowiązków małżeńskich, rodzinnych, nie jest w stanie być małżonkiem, rodzicem. Wydaje się, iż sądowy kontakt z Takimi Osobami winien być mocniejszy aniżeli w innych przypadkach, aczkolwiek zależy do od nieprawidłowości. Przecież taka dodatkowo diagnoza ze wszystkimi swoimi konsekwencjami może też wywrzeć dodatkowy negatywny wpływ na osobowość Tejże Strony, może pogorszyć jej stan psychiczny.

Następną potencjalną problematyczną kwestią jest tzw. podwójna diagnoza. Naturalnie, nie powinno się wątpić w opinię wykwalifikowanego Biegłego, ale w tym miejscu chodzi o inne zagadnienie: wyrok wywiera rzeczywisty wpływ na życie człowieka: albo otrzymuje on możliwość zalegalizowana swojego związku na forum kościelnym, albo nie, albo otworzona zostaje przed nim możliwość religijnego praktykowana, albo w pewnym sensie nie („w pewnym sensie” – bowiem to od osoby zależy, jaki dokona ona sama wybór: życie w drugim związku nie zatwierdzonym przed Kościołem, a tym samym niepraktykowanie religijne, bądź odwrotna sytuacja), jak zatem widać, materia jest poważna. Wracając zatem do tematu: o co chodzi w tzw. podwójnej diagnozie. Zostało to już przy innej okazji oraz w innym kontekście pokrótce przedstawione: przykładowo są takie choroby neurologiczne, które powodują zaburzenie psychiczne (mowa jest wówczas o organicznych zaburzeniach psychicznych); są takie też sytuacje, kiedy oba schorzenia istnieją niezależnie od siebie; może mieć miejsce też przypadek, gdy to dopiero diagnoza jakiejś neurologicznej choroby generuje zaburzenie psychiczne (chodzi wtedy o zaburzenia adaptacyjne); bądź taki, gdy owo zaburzenie powstaje dopiero jako negatywny objaw wdrożonego leczenie (również - organiczne zaburzenia psychiczne). Takimi przykładami jest depresja a choroba Parkinsona, stwardnienie rozsiane, choroba Huntingtona. I na pewno pomiędzy tymi przypadkami jest różnica, jeśli rozważy się je w kontekście nieodłącznych elementów rzeczonego defektu, tj. niezdolności.

Natomiast ja pokusiłabym się o jeszcze inny przykład w postaci zaburzeń psychicznych spowodowanych przyjmowaniem substancji psychoaktywnych.

To zaledwie cztery krótkie przykłady, ale myślę, iż już Sąd prowadzący proces winien się z każdym z tych możliwych problemów zmierzyć, i z racji merytoryczności samego procesu, i z racji – przede wszystkim – dobra biorących w nim Stron.

Na ten temat m. in. w:

Psychiatria. Wybrane zagadnienia, pr. zb. pod red. A. Kiejny, K. Małyszczaka, J. Mazurek, Wrocław 2006;

Konteksty psychiatrii, pr. zb. pod red. B. de Barbaro, Kraków 2014.

 

© bolesta.blog.blox.pl/unieważnienie małżeństwa kościelnego/rozwód kościelny
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci