Menu

bolesta.blog.blox.pl/unieważnienie małżeństwa kościelnego/rozwód kościelny

Blog dotyczący kościelnego procesu o stwierdzenie nieważności małżeństwa kościelnego

Clara non sunt interpretanda

arlettabolesta

Na początku celem krótkiego wyjaśnienia zacytowanej w temacie prawnej zasady – clara non sunt interpretanda: tłumacząc – kwestie jasne nie wymagają wyjaśnień. Tematem obecnej analizy nie będzie podejście do w/w zasady w łonie samego prawa, co podejście do niej w kontakcie ze Stronami.

Tak, jak jeszcze można rozważać argumenty contra czy pro tej zasadzie na płaszczyźnie samego prawa, tak już adwokat kościelny nie może jej przyjąć w kontakcie z samymi Stronami, szczególnie, gdy są One laikami w dziedzinie prawa. Widać to już bardzo dobrze na pierwszym etapie w postaci wyznaczenia właściwej przyczyny/przyczyn przez kościelnego adwokata, na podstawie której/których będzie przebiegał Ich kościelny proces o nieważność małżeństwa. Dlatego warto podać kilka przykładów, ukazujących jednak nie prawidłowe podejście do tytułu/tytułów, a błędne.

Pierwszym z nich jest niezdolność natury psychicznej wymieniona w kan. 1095 KPK. Pierwszym skojarzeniem, mającym niestety reperkusje praktyczne, jest mylne utożsamienie owej niezdolności wyłącznie z jakąś chorobą psychiczną (szczególnie nr 3 rzeczonego przepisu). Z kolei odnośnie do braku używania rozumu, który można przełożyć najprościej jako świadomość tego, co ma miejsce w czasie ceremonii w Kościele, to bardzo częstym błędem jest rozumienie tego, jako braku zdawania sobie sprawy z tego, co niesie ze sobą małżeństwo czy rodzina.

Za kolejny przykład może posłużyć nieprawidłowe zrozumienie treści kan. 1096 KPK o błędzie, co do małżeństwa. I znowu, Strona/Strony rozumie/rozumieją treść tej normy jako nie zdawania sobie sprawy/a więc nie posiadanie wymaganej wiedzy przez już jedną ze Stron. Wniosek ten opierają na swoim doświadczeniu, że skoro jedna ze Stron nie dochowała – przykładowo - wierności, nierozerwalności, to znaczy, że nie posiadała w tym temacie wiedzy.

Wydawać by się mogło, iż nie powinno być większej trudności w rozumieniu podstępu (kan. 1098 KPK), tym bardziej, że konotacja tego terminu w prawie nie odbiega od tej w języku potocznym. Tymczasem nic bardziej mylnego. Bardzo często słyszę, iż dana Strona została podstępnie wprowadzona w błąd przez przeciwną Stronę związku z uwagi na – i w tym momencie następuje odniesienie się do treści jednego z rodzajów symulacji (wykluczenia). Będąc już przy symulacji (kan. 1101 KPK), to na pewno niezbędnym staje się wyjaśnienie tego, co kryje się właśnie pod słowem wykluczenie/symulacja.

Za przedostatni przykład niech posłuży treść kan. dotyczącego warunku (kan. 1102 KPK). Spotkałam się już z mylnym podejściem do jego rozumienia, a to w postaci: zawarcia związku pod warunkiem, że przyszły współmałżonek będzie – przykładowo - „mnie kochał”.

I jako ostatni przykład niech posłuży zawarcie małżeństwa z przymusu i bojaźni (kan. 1103 KPK). Sposób rozumienia tego, chociaż może wydawać się prawidłowy, to po uwzględnieniu okoliczności czasów czy miejsca jest zupełnie nie do pogodzenia z tym, czym jest ten tytuł prawny (przykładowo: zła opinia w miejscu zamieszkania).

Ten nieprawidłowy sposób rozumienia przyczyn - jeśli już - to mógłby znaleźć swój odpowiednik przy unieważnieniu małżeństwa, "rozwodzie kościelnym", ale - jak wiemy - obie instytucje są obce w łonie kościelnego prawa małżeńskiego.

Jakie wnioski można z tego wyciągnąć. Po pierwsze, obok konieczności wyjaśnienia przez adwokata kościelnego Stronie/Stronom danej przyczyny prawnej, pojawia się kolejny, iż nieraz mylne podejście do danej przyczyny nie oznacza, że wszczęcie procesu jest bezzasadne, gdyż dany – nieprawidłowy - sposób ujęcia akurat jednego konkretnego tytułu otwiera możliwość przeprowadzenia procesu z innego. Po trzecie, każda sytuacja wymaga szczegółowego pochylenia się nad nią, bowiem to, że współczesne warunki wykluczają na podstawie konkretnych okoliczności w większości przeprowadzenie procesu z danego tytułu, nie oznacza, że akurat w tej jednej sytuacji jest to również pozbawione sensu. I na koniec, czwarty wniosek, chyba jednak najtrudniejszy, polega zaś on na tym, aby Strona/Strony została/zostały przekonane, co do właściwej interpretacji przyczyny/przyczyn, w końcu przecież to Ona/One są autorami procesu. Mamy do czynienia z pewnym problemem, jednak stworzonym przez samą Stronę, gdy nie zgadza się się ona z takim a nie innym rozumieniem tytułu, musi jednak zostać poinformowana przez kościelnego adwokata, iż Jej opcja narażona jest nawet na odrzucenie powództwa.

Inaczej sytuacja może wyglądać, gdy wchodzi się w polemikę z Sądem: obrona, replika, apelacja itp. Tutaj na pewno po części ma zastosowanie zasada clara non sunt interpretanda, aczkolwiek nie do końca. Skoro, jak to zostało powiedziane powyżej, Strona/Strony jest/są głównymi autorami w procesie, to zalecanym byłoby, aby rozumiały treść pism, które nawet one same nie piszą, a piszę je za Nie pełnomocnicy czy adwokaci kościelni reprezentujący. Mnie właśnie jako adwokata - kolokwialnie mówiąc - cieszy sytuacja, kiedy Strona, którą mam przyjemność reprezentować, stawia merytoryczne pytania.

Na ten temat m. in. w:

P. Kroczek, Zasada clara non sunt interpretanda w prawie kanonicznym, Kraków 2004.

 

© bolesta.blog.blox.pl/unieważnienie małżeństwa kościelnego/rozwód kościelny
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci